Pola Styx odsłania kulisy feminizmu w Mieście Matki Nerona

 

Ewa nie oddałaby kilkudziesięciu polubień jej wydarzenia na Facebooku za udział w paradzie sufrażystek w Waszyngtonie w 1913 roku. A gdyby drogą do kariery i uznania dla współczesnej kobiety były sukcesy w ujeżdżaniu świń bez siodła, Henryka Engel bez wątpienia zajechałaby niejedną bidulkę. Niezbadane są drogi, którymi kobieta sięga po feminizm jak po surowe mięso.

Powieść, roboczo zwana “Mięsem” zabiera nas do Miasta Matki Nerona w którym czekając na impuls z nieba gnuśnieje aktywistka Ewa, a bezwzględna karierowiczka Henryka Engel doprawia sobie coraz to nowe aureole, nie zauważając utraty kontaktu ze zwykłym śmiertelnikiem. Osadzeni w innych niż polskie realiach nie do końca zdawać możemy sobie sprawę z roli tytułowego [anty]feminizmu w życiu bohaterów książki.
Czym jest? Pola Styx, autorka “Mięsa” od ponad 20 lat żyjąca w Kolonii wysnuwa nam opowieść o przepisie na karierę, w którym głównym składnikiem jest feminizm – swoisty must have w CV współczesnej kobiety, która nie waha się korzystać z powszechnej hiperpoprawności politycznej.
Dlaczego z mięsem? Poniekąd dlatego, że najnieprawdopodobniejsze elementy fabuły krążą wokół Instytutu Empirycznych Badań nad Kanibalizmem. Jednak najnieprawdopodobniejsze nie znaczą nieprawdopodobne.
Gdyż smaku całości dodaje ziarnko prawdy w całej tej mięsnej historii. I fakt, że ta niespiesznie snuta komedia traktuje w istocie o całym, otaczającym autorkę społeczeństwie. Bo czymże byłby feminizm bez mężczyzn?

10 lutego 2017|Kategorie: inne, Kobiety, Nasze Książki|Tagi: , , , |

Zostaw komentarz

*

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close