Chora owca poza stadem, czyli emocje w Białymstoku

Miałam przyjemność występować ostatnio w jednym z najbliższych mi naukowo miast – Białymstoku. Od kilkudziesięciu lat tutejsi humaniści poświęcają swoją uwagę tzw. czarnemu romantyzmowi, stanowiąc inspirację dla nowych pokoleń literaturoznawców. Jak co roku na poświęconej emocjom konferencji piękne zielone tereny i przyjazne wnętrza tamtejszego Uniwersytetu wypełniały głosy prelegentów dyskutujących o emocjach i ich reprezentacjach w sztuce. Podjęłam się karkołomnego zadania połączenia historii polskiego XIX-wiecznego „innego dziecka”, Juliusza Słowackiego, z historią dorastania młodego Witolda Gombrowicza i kubańskiego współczesnego poety, Richarda Blanco. Konferencje naukowe to jednak nie tylko przygotowane wystąpienia. To też chłonięcie uwag, inspiracji, innych spojrzeń i punktów widzenia. Dyskutując z prelegentami o ich i moim wystąpieniu już po konferencji, zostałam spytana o to, co moim zdaniem uzasadnia porównywanie postaci z tak różnych epok i kultur. No właśnie – co?

Co wolno, a co nie wolno?

Komparatystyka to nauka, w której bada się i porównuje utwory literackie, muzyczne, a także dzieła malarskie czy filmowe powstałe w różnych narodach, pod wpływem różnych wpływów i zależności. Próba interpretacji i analizy dzieła łączy się tu z ciekawością wobec odmiennych kultur i tego, jak w nich można by wyrazić artystycznie daną kwestię, emocję bądź wrażenie, będące tematem danego dzieła. Jeśli komparatystyka, która dziś wiele wspólnego ma z intertekstualnością, polega na szukaniu w danym tekście obcych, tworzących go głosów, to jakie głosy mogą ten wielogłos tworzyć? Wszystkie? Czy tylko wybrane, pochodzące z tego samego ćwierćwiecza albo z tego samego kraju?

Moją świadomą decyzją podczas pisania książki i przygotowywania się do białostockiego wystąpienia było otwarcie się na wiele głosów z różnych epok i kultur i celowe rozszerzenie kontekstu kulturowego nie tylko na XIX wiek i nie tylko na grunt polski. Kluczowe było dla mnie odnalezienie cech postaci żyjących w różnych miejscach i czasach, które mimo wszystko zdają się jakoś korespondować z odmieńczością wieszcza, będącego dla mnie stale głównym punktem odniesienia. Perspektywa porównawcza, czyli kluczowa perspektywa dla komparatystyki, to dla mnie jedna z najważniejszych perspektyw. To nie to, co porównujemy, ale dlaczego porównujemy akurat takie dzieła, staje się tematem i decyzją badacza i autora tekstu. Decyzja o doborze tekstów czy twórców nie musi mieć uzasadnienia chronologicznego. Moją ideą przewodnią i celem było ukazanie podobieństw doświadczania dorastania w określonym typie rodziny osób nieheteronormatywnych, przyszłych artystów, niezależnie od ich pochodzenia czy czasu, w którym przyszło im żyć.

Metafora uniwersalna, czyli archetyp odmienności

Uniwersalność metafory związana jest z właściwościami ludzkiego myślenia, dlatego możemy ją postrzegać jako podstawę umysłowych procesów poznawczych. Dzięki przyjęciu i zrozumieniu takiego założenia może nam być łatwiej zaakceptować nawet daleko idące porównania i szeroko pojęty kontekst kulturowy.

Czy wolno więc pisać o relacji polski wieszcz – Salomea w kontekście relacji kubańskiego współczesnego poety z jego babcią? Co uzasadnia takie zestawienie? Odległych i pod względem geograficznym i czasowym poetów łączy wspólne doświadczenie, które Latynosowi udaje się  przedstawić w poruszających wspomnieniach. Rzadko spotyka się tak dobrze i poetycko opisaną „ścianę”, jaka istnieje pomiędzy nieheteronormatywnym dzieckiem, dzieckiem odmieńcem, odbieranym jako robiące nie to, co powinno, a przedstawicielem najbliższej rodziny, który nie przejawia swojej agresji w sposób fizyczny, ale jednocześnie, tak jak abuelita Ricarda i matka Juliusza, nie przestaje oceniać i próbować formować syna czy wnuka w sztywny, niepozwalający na zachowanie oryginalnego kształtu sposób. Warto zauważyć, że obie kobiety, mimo miłości do chłopców-odmieńców, nie ustawały w próbach ukształtowania ich według heteroseksualnego wzorca, który zakładał jedyny właściwy typ odpowiednich kolegów do zabaw, dozwolonych rozrywek czy sposobu zachowania.

Postmodernistyczny wielogłos

Postmodernistycznie odczytywany Słowacki to właśnie Słowacki, którego głos można odczytać przy pomocy innych głosów, które usiłują, niezależnie od czasu i miejsca, wypowiedzieć to samo. Wypowiedzieć historię zderzenia: kultury opartej na kulcie jasno zarysowanej różnicy między płciami z kimś, dla kogo normy te nie są tak ważne lub nie są możliwe do spełnienia. Wypowiedzieć historię zderzenia podstawowej komórki społecznej i innego dziecka, usiłującego wyrazić swoją odmienność i jednocześnie nie zostać wydalonym poza stado. 

Zauważam te cechy odmieńców, które wybrzmiewają nieustannie w ich wielogłosie, które są rozpoznawane przez innych odmieńców, niezależnie od czasów i miejsc, w jakich przyjdzie im żyć i „wyczuwać się”. Mężczyźni, przytoczeni przeze mnie jako pewnego rodzaju lustra z innych miejsc i czasów, lustra, w których częściowo odbija się niebinarna osobowość Juliusza Słowackiego w różnych fazach rozwoju, znaleźliby z nim jakieś porozumienie związane z tym, że w autorze „Balladyny” dostrzegam ślady archetypu inności. Modelowy odmieniec mimo życia w specyficznych realiach polskiego XIX-ego wieku i  romantycznych klisz wyraża jakąś prawdę o trudnym współistnieniu dorastających odmieńców. 

Jeśli przyjrzymy się opisowi alienacji, jakiej odczuwają zarówno młody Gombrowicz, czyli tytułowa owieczka poza stadem, jak i Słowacki czy Blanco, to zobaczymy, że dotyka on rdzenia odczuwania samotności. Samotność, poczucie bycia innym i braku akceptacji, dotyka bowiem każdego z nich. Podobieństwa nie różnice – takie motto przyświecało mi przy próbie ukazania wyjątkowo wrażliwych i niezwykłych dzieci, z których wyrośli tańczący ze swoją innością, maskujący jak umieli odmienność, niewyrażający nieheteronormatywności, bo nie było jak jej wyrazić, twórcy sprzed epok i twórcy zupełnie współcześni. Głosy mówią o tym samym – o byciu aktorem, o warunkowej miłości i o nadwrażliwości, która niekoniecznie ułatwiała im życie. Dlatego właśnie pozwoliłam im mówić.